CHAŁUPNICZA PRODUKCJA

Gdy już zacier czosnkiem woniał, to jest po­tem parobka, Żyd gorzelnik z powagą ręką badał ciepło — bo ciepłomierzów nie lubiano — sypano słód, poddawano drożdże na pięć dni nakrywszy rogożą, zostawiano, by robota przywdzia­ła kożuch, opadła na dno i wystąpił »klar«. Ten pierwszy szedł osobno w kociół, po nim gąszcz. Za pierwszym odpędem zyskiwa­no wódkę 16-tu gradusową; tę później przepuszczano na alem- biku, a prądem (strumykiem) grubości cienkiego szpagatu szła szumowa. Tejże 3 kwarty z korca, było na całą okolicę sławnym wypadkiem”.Taką chałupniczą produkcją wódki zajmowały się dziesiątki setki dworów na terenie całej Polski, by ratować swoje za­chwiane budżety.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)