DLA PODSUMOWANIA OKRESU

Kroniki i zapisy nie odnotowują tego, nietrudno jednak domyślić się, że jako rodowite warszawskie mieszczki, jeżeli nie wszystkie, to przynajmniej w większości musiały być wielce miłym i nadobnym magnesem przyciągającym licznych gości…Dla podsumowania tego okresu warto może przytoczyć jeszcze jedną opinię o czasach saskich, przez Juliana Bartoszewicza wy­powiedzianą:„Wtenczas to w tej świetności rozwinęło się dobre życie u stołu i przy kielichu. Starożytna gościnność polska znalazła teraz pole do popisu.  Dawniój sercem rad był dawny ziemianin gościowi swemu i dawał mu wszystko, czćm chata bogata. Teraz dawał już dla popisu, dla dumy, żeby się pokazać, żeby nie ustą­pić sąsiadowi, który tak bogate miał piwnice, a tak po pańsku częstował. Wówczas całe życie szlachty upływało na zjazdach obywatelskich, wiwatach i kłótniach. (…) Każdy więc dawał uczty i bale. W tóm właśnie była cała tajemnica życia Rzpltśj. «Asam- ble», na których «ochota» trwała do północy, wyprawiali nie tylko panowie świeccy, ale nawet Biskupi, sam nawet Prymas, książę Gnieźnieński.”

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)