EPOKOWE DZIEŁO

Gdy wracała do domu, wnoszono ją na specjalnym krześle, które stało na frontowych schodach, w kąciku na parterze. Trzeba było do tego dwóch silnych ludzi. Jednym bywał nasz dozorca Mita- szewski, już do tego przyzwyczajony, ale drugiego należało zawsze szukać. Przychodziło to z trudnością, bowiem Cwiercia­kiewiczowa i sama była ciężka, i jeszcze cięższa do płacenia. Uważała, że powinno się jęj dopłacać za to, iż raczy dać się za­nieść na pierwsze piętro. Nieraz więc dozorca biegał po ulicy i szukał chętnych. Pewnego razu taki chętny nie miał tyle sił ile potrzeba, i w połowie drogi upuścił nosidła. Zrobił się taki huk, iż myślano, że dom się wali. Jak ona zaczęła krzyczeć, to chyba umarłego by poruszyła.  Niefortunny amator zarobku uciekł (…)Gdy była w domu, cały dzień spędzała w kuchni, mając do pomocy dwie służące. Wymyślała różne nowe potrawy. Co chwila słychać było jak krzyczy: podaj mąki!, teraz cukru!, jaj!, uważaj po przypali się!, mały ogień! …tak ciągle przez cały dzień. Nic dziwnego, że doszła do takiej tuszy: cały dzień w kuchni i ciągle coś próbowała. Nie darmo zresztą napisała to epokowe dzieło «365 obiadów.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)