JAK KRAJ DŁUGI I SZEROKI

Obok traktierni, kawiarni, cukierni w każdym mieście nie brakowało szynków, gdzie człek mniej zasobny w gotówkę, „po­dlejszego” stanu zawsze mógł znaleźć najprostszy, „ordynaryjny” posiłek, a przede wszystkim alkohol. Niekiedy bywały tam i inne uciechy: tajne szulemie lub niewielkie domy publiczne.Cały zaś kraj, jak długi i szeroki usiany był karczmami, po­dobnymi do miejskich szynków, należącymi do okolicznych zie­mian. W czasach, gdy z zaboru pruskiego na wielką skalę szedł przemyt wódki, zwany todresem, w najbliższym sąsiedztwie War­szawy znajdował się osobliwy lokal: „A istniała wówczas na Sa­skiej Kępie karczma, tak zwana karczmą todreśników, bo tam była ich główna schadzka i ztamtąd to najwięcej wódki defraudo- wanym sposobem przeprawiało się do Warszawy.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)