JAKO PRZYPRAWA

Autor wspomnień przyganiający niektórym nowym modom ciąg­nie rzecz dalej pisząc: „Ja gdyby mi wolno było, dodałbym do tych prawideł obyczajności jedno, któreby się przydało i nie dzieciom, to jest: po jedzeniu ust przy stole nie płukać, jak dzi­siejsza głupia moda pozwala”. Istotnie bowiem w ślepym naślado­waniu zagranicy na niektórych dworach pańskich zaczęto poda­wać letnią wodę i odpowiednie naczynia do przepłukania ust po obiedzie. Jako przyprawę, a niekiedy jako środek wzmacniający siły, zwłaszcza dla ozdrowieńców sporządzano „alabrys”, czyli „bullion”. Robiono go zaś tak: „W kocioł wielki kładzie się goleń wo­łowa z mięsem porąbana, pieczeń jedna i druga, ćwiartka cielę­ciny, baraniny, kapłonów para i innego drobiu, karwasz (kawał) słoniny, zwierzyna (dziczyzna), pietruszka, selery, pory, grzyby; gdy się dobrze odgotuje, tym alabrysem podlewają potrawy, i za­prawiają rozmaicie.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)