NA KOŃCU BIESIADY

Gdy się zebrali wszyscy, mistrz z kilką przybranymi, ażeby me padło Żadne podejrzenie, wszedł do kuchni, obejrzał wszystko, skoszto^ wał, jeśli chciał być łaskawym, napomknął, co jeszcze dodać można dla okazania wyższego doskonałości stopnia, lub nadania lepszego smaku; gdy się co nieudało, dozwolił to usunąć, zga­niwszy tylko niebaczny postępek, wracał i podawano do stołu. Na końcu biesiady, jeżeli próba za niedostateczną uznana, zapadał wyrok, ażeby jeszcze rok, lub ile naznaczono «terminował», w tej lub owój gałęzi się udoskonalił, a w tenczas i próbę, choć wreszcie nie tak wytworną, przez wzgląd na pierwszą, powtórzyć musiał.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)