TŁOCZNA WIECZERZA

Tłok był niesłychany, szczególniej też u wieczerzy, która niewarta i była takiego tłoku, bo choć pod oczami najjaśniejszego pana, była co się zowie paskudna. (…) Pojutrze bal u ministra francu­skiego.” W kilka dni później pani Nakwaska donosi siostrze: „Nie będę ci już powtarzała opisu tutejszych zabaw, bo wciąż prawie to samo. Co wieczór jakieś zgromadzenie z wieczerzą, a pokoje u dworu co niedziela, tak, że dama, któraby chciała nigdzie nie chybić, musiałaby codzień od rana do wieczora strojami się tylko zaprzątać…”Były to jednak krótko trwające, złudne cienie dawnej świet­ności. Wyniszczanie kraju znajdowało coraz dobitniejszy wyraz nawet w prywatnych zebraniach i zabawach wielkiego świata: „Na wieczorach, ani nawet na balach nie zastawiano wieczerzy, chyba wyjątkowo.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)