TRZY OSTATNIE DNI

Chudeuszowie i hołyszowie dla jadła i łyku sami się narażali na złapanie; kto zaś z dystyngowanych niewiadomy nadjechał albo nadszedł na ten comber, wolał się opłacić, niż po błocie — a jeszcze z babami — skakać (tańcować).” W czasie ostatnich dni zapustów zabawa dochodziła do szczy­tu: „Trzy dni tak zwane «szalone» licząc do nich i ostatni wtorek, dobrą miały nazwę, bo we wszystkich warstwach społe­czności Warszawy, czy to pomiędzy bogatymi obywatelami, w kole pracowitych rzemieślników wszystkich cechów, czy w legii nadwiślańskiej, stosownie do zamożności bawiono się za­pamiętale; ale gdy dwunasta o północy uderzyła, milkła muzyka, gasły wszędzie światła, bo post wielki się zaczynał.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)