WARSZAWSKIE SZYNKI

Na Ma­ry wilu znajdowało się w obfitości kwater — od przyzwoitych i spokojnych, do hałaśliwych u „dam wątpliwój obyczajności”. Oprócz traktierni przyhotelowych i samodzielnych, od dawien dawna nie brakowało w Warszawie szynków, które rozmnożyły i się zwłaszcza po roku 1764, gdy ustawą sejmową zezwolono na produkowanie i handlowanie alkoholami właściwie wszystkim, znosząc przywilej, który przysługiwał tylko mieszczanom należą­cym do cechu piwowarów. „Ogół na tśm zyskał, lecz obyczaje wiele straciły, tćm bardziśj, skoro po kościołach i przy klaszto­rach zaczęto napoje te robić i niemi handlować.” Kto tylko miał po temu okazję, teraz brał się do handlu alkoholem, a kto posia­dał sprzyjające warunki produkował je.

Mam na imię Weronika i bardzo zapraszam Cię do lektury bloga! Opisuję tu informacje, ciekawostki, doświadczenia i różne podobne rzeczy, które wynoszę z pracy w kuchni! Mam nadzieję, że będziesz zadowolony 🙂
Wszelkie prawa zastrzeżone (C)